środa, 10 czerwca 2015

Ciężka, kręta i wyboista była droga do zakupu Złomka...

Nie ukrywam... zawsze podobały mi się zmoty! Jeździliśmy na rajdy Parchem i gdy tylko widziałam zmotki, patrzyłam na nie tęsknym wzrokiem. Były dla mnie czymś nieosiągalnym, czymś dostojnym, silnym, męskim (no męskim... więc nie wiem co ja robię w Złomku;) Ja - kochająca wysokie szpilki i sukienki! Myślałam, że nigdy nie przesiądziemy się do najwyższej klasy off-road, gdzie miejsce jest dla takich właśnie aut. I tu się grubo myliłam:)


Jeździliśmy na rajdy - Patrol dawał nam mnóstwo radości, adrenaliny i zabawy. Jednak oboje czuliśmy w pewnym momencie niedosyt. Coś trzeba zmienić! MM-PN poznał na jednym z rajdów świetnego gościa, który nakręcił go na budowę zmoty - od zera. Ja w sumie się napaliłam :) Zapał minął jak okazało się ile to może kosztować. Ale to nie zniechęciło nas do dalszych rozmyślań - wszak decyzja podjęta - Patrol idzie na emeryturę:) Na miłą emeryturę - będzie u nas dożywotnio:) Ja traktuję go jako auto miejskie :D I tak - pocinam nim w szpilkach i sukienkach. Pewnie wyglądam trochę komicznie, ale nie bardzo się tym przejmuję ;) Nawet nie macie pojęcia jak wygodnie jeździ się w 12 cm szpilach autem na oponach 35 cali:D

MM-PN przesiedział 2 miesiące albo i więcej na allegro, olx itd szukając zmotek. Były momenty, że szlag mnie trafiał jak dostawałam kolejne i kolejne zdjęcia do obejrzenia z komentarzem: co sądzisz?:) Jak się łatwo domyślić - nasze zdania były często mocno podzielone :D W pewnym momencie sama dołączyłam do tych poszukiwań i znałam wszystkie takie fury na allegro! W głowie mieliśmy kompletny chaos. MM-PN jeździł po całej Polsce jak szalony i oglądał jakieś "paździochy" za kolosalne sumy - nigdy nie topione, tylko do kościoła:)

Wracał z Bydgoszczy - kolejny obejrzany "paździoch" - zrezygnowany dzwoni:
- K..wa - jaki klamot... szkoda było dnia i kilometrów...
I wtedy ja - Żona Pierwsza - Najlepsza, na fanpage TERENWIZJI zobaczyłam Złomka! Niebieską strzałę! Od razu puścił do mnie oczko! Od razu się polubiliśmy! Od pierwszego wejrzenia!
Szybciutko wysyłam linka do Maćka z gorącym komentarzem:
WIDZIAŁEŚ? WIDZIAŁEŚ?????? Jakie cudo! Jaka piękna zmota!
Tylko czemu taka droga :(

Na to MM-PN:
- przecież ja wiem co to za zmota... ja na nią patrzę od tygodni... ale nawet Ci nie pokazywałem bo droga! Ale też mi się podoba!

- DZWOŃ! Negocjuj! Jak Ty nie znegocjujesz - ja zadzwonię :)

Rozmowy ze Sprzedającym trwały tak długo, że zdążyliśmy się najpierw polubić, później znienawidzić, potem znów polubić a na koniec zaprzyjaźnić :) Taka sinusoida uczuć trwała około 1 miesiąc. Rwaliśmy niemal włosy z głowy jak Sprzedający zmieniał zdanie - sprzedaję/nie, nie sprzedaję! On podejrzewam, że też rwał włosy z głowy jak my mówiliśmy - kupujemy/nie, nie kupujemy!

Po kilkutygodniowych przepychankach nadszedł dzień testu Złomka!
Złomek - jak to i do tej pory bywa - pod naszym dachem jest sporadycznie - większość czasu grzeje miejsce na podwórku i w garażu Krzysia - PAWLAK 4x4! Wtedy również do obejrzenia był u Pawlaczka:)
Akcja testowa zaplanowana została doskonale! Dziewczynom załatwiłam opiekunkę na kilka godzin, a sami w Patrola i wio. Zimnica, pada deszcz, jakaś mżawka... marzec brzydki jak to marzec... Gdy tylko zobaczyłam Złomka na żywo - gęba mi się ciągle cieszyła. Kurde... jak ja go polubiłam! Jak on mi się podobał! Krzysiu zabrał nas kawałeczek dalej na przejażdżkę. Niby nic wielkiego... jakieś małe błotko...koleiny, krzaki. Pierwszy wsiadł Maciek. Pawlak od razu powiedział:
- Zapnij pasy!
Widziałam, że MM-PN chciał to zignorować, ale Krzysiu był dość zasadniczy:) Zapiął. Zostaliśmy we dwójkę - Maciej poleciał testować :) Minęło 5 minut... Nagle! Idzie! Sam! Na nogach! Bez auta!
Ja przerażona! Widzę już... w sumie nie wiem co widzę! Nie mogłam sobie nawet nic wyobrazić co mogło się stać. Na to Krzysiu spokojnie, opanowany tako rzecze:
- eeeeeee..... pewnie dacha zaliczył...
- CO?? DACHA? JAKIEGO DACHA??

W myślach sama do siebie:
Jeszcze nie kupili, a już trzeba będzie bulić za naprawę... w d...ę węża!

Krzysiu:
- spoko... nie zliczę ile razy Złomek był na dachu. On jest do tego przystosowany...




Potem ja też wsiadłam za stery. Matko! Jaki czad! Jaka moc! Wiatr we włosach! I błotko...błotko...błotko. Nie chciałam z niego wysiadać.
Już wtedy wiedziałam, że ile by nie kosztował to będzie nasz!

Złomek  pokazał nam już wtedy, że jesteśmy żółtodzioby... że długa droga przed nami... że musimy się go nauczyć, i zaufać mu. I sobie:)

Ja wiem, że można pokochać auto :) I zawsze przed rajdem puszczamy do siebie oczko:) On do mnie niebieskie, ja do niego szaro-niebieskie :*

Tak wyglądała budowa Złomiszcza u Pawlaka:













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz