sobota, 25 kwietnia 2015

Zmotka Długosiodło i niespodziewane II miejsce!

Relacja MM-PN:  
"Zmotka Długosiodło" - rajd długo wyczekiwany:)

Pierwszy po zimie, otwarcie sezonu, wszyscy głodni błota i jazdy...
Nasz zapał, tzn.mój i Darka szybko został ostudzone już na bazie. 
Klasa turystyk u Franza to tylko nazwa TURYSTYK - wierzcie mi!
W turystyku Tom Cat 240 konny i inne Land Rowery z mechanikami... 
A my co? 2,5 tonowy Patrol z elektrykiem :-) ale, ale... nie byle jakim elektrykiem...wolnym jak ślimak, ale w ch...j silnym: Kinga.one 12000lbs...I tym razem nie zostawił nas w gnoju, ale było bardzo blisko:) 1wsza próba jakieś 200 m ciągnięcia się w torfie! Na szczęście drzewa były grube i było się czego czepiać. Trochę nam tam zeszło - chyba nawet kilka godzin :) a to przecież tylko 200m. Moje myśli zaczynają krążyć za autem tak fajnym jak Patrol, ale o 1000 kg lżejszym:-) Po wyjechaniu i zrobieniu kompletu pieczątek na próbie czekamy na Dareckiego, bo jak to zwykle z Jeepami bywa - już na początku nie domagają :-)     



No i dalej pojechaliśmy już o 2 osoby więcej, Jeep Darka zagotował pompę wspomagania. Uff jednego mniej ;) nie będziemy ostatni :-) 
Dojechaliśmy do następnej próby. Piekło! Nie chciałem tam wjeżdżać bo już na oko to źle wyglądało :-) To znaczy fajnie wyglądało, ale nie dla Patrola. Totalnie rozgrzebana podmokła łączka z cienkimi drzewkami...przed nami dwa wklejone inne Jeepy i ładna Toyota Land Cruser z mechanikiem...trudno wjeżdżamy i ustawiamy się za nimi. Ciągniemy się już jakieś 1/5 h i oni wcale nie są dalej - nawet te auta z mechanikami, a my ich podjeżdżamy! Jak to możliwe? Przecież mamy elektryka wolnego jak dziad.! Okazało się, że jest jedna droga dla turystyka i na połowie gnoju Jeep urwał wyciągarkę, a Toyota wcisnęła się pod karpę i mogiła... aaaaaaa! Chciałem zawracać!!! Ale jak??? Korek na trasie! Mogły nas uratować tylko helikoptery! Ale zaraz, zaraz.. mamy 3 pilotów!  Coś musimy wymyślić! Tylko coraz mniej pomysłów, bo za nami już kolejne auta i błoto, które wlewa się im przez okna (Patrol to zostawia za sobą autostradę... mówię wam!!!)  Ale chwila! Jest jedno wyjście z tej sytuacji bez wyjścia :-) albo pogorszymy albo zdążymy oddać kartę...obok jest trasa extrem wolna i pusta jak głowa blondynki ;-) 
Dzwonimy do Franza (organizator imprezy ) czy możemy i czy nam zaliczy czerwone pieczątki! 
Pogratulował wyboru :-) i powiedział TAK! 
W myślach pewnie dodał: co za K..wa Wariaci!!! 






Jedziemy na pożarcie lwa! Pomijając fakt, że przez okno Patrola wlewał się śmierdzący torf z gliną i błotem, to stanęło nam visco -wiatraczek, który chłodzi silnik. Stanął, bo nie miał jak już skrzydełkami odgarniać błotka. To nie koniec atrakcji...zaczyna nam się gotować silnik i powoli żałuję, że wybraliśmy opcje nr 1, a nie czekaliśmy na helikopter :-) 

Na szczęście dużo wody w około to chłodzimy silnik breją i po centymetrze idziemy do przodu. Jak patrzyłem w jakim stanie jest Patrol to wiedziałem, że moja żonka nie będzie chciała podpisać odbioru auta porajdowego i już widziałem problemy;-) Ale do brzegu...na szczęście w nieszczęściu mieliśmy alternator i nie brakowało nam prądu, więc po centymetrach, ale udało nam się 20 min przed końcem czasu wyjechać z tego piekła :-) Ci za nami myśleli ze zanim dociągną się do zakorkowanych aut to ich na pewno wyciągną helikoptery :-)




Nagle urodziła się nadzieja - 40 % aut jest zaklopsowana  na próbie i my już ją kończymy! Podjeżdżamy na bazę, Franz już ma policzone wyniki i tylko zadał jedno pytanie ile macie pieczątek!? 

A my że komplet :-) I w takim to pięknym nastroju 1szy w życiu pucharek za 15 zł na mega ciężkim terenie wśród kozackiej konkurencji całą gromadą pilotów wywalczyliśmy 2gie miejsce na "Zmocie"! 





Boże! Jak my to świętowaliśmy????? Co najmniej jak byśmy 6tkę w Totka wygrali! 

Decyzję ja już podjąłem i teraz już wiem!!! Chcę kupić zmotę! Tylko jak ja to powiem Mariolci? :) 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz