sobota, 5 marca 2016

Kobiety na Traktory vol.6 - Dzień Kobiet Offroadowych :)

To była dla mnie wyjątkowa edycja KnT z kilku powodów:
1. Nie jechałam naszym autem - Patrol na emeryturze - Złomek - nie może - bo zmota...
Nasz kochany D. już od miesiąca mówił, że jedziemy Ziółkiem (Samuraj - z łatką chyba już na zawsze: "Samuraj Franza" - kto wie, ten wie:)). Tak między nami - D. jest szalony... bo ja sama nie wypożyczyłabym samej sobie auta na rajd :D On jednak się odważył - chociaż wcale nie namawiałam, a nawet przez kilka tygodni odradzałam i próbowałam przedstawić w miarę obrazowo - jakie mogą być konsekwencje... Uparł się. No więc zdobyłam nowe doświadczenie - zupełnie innym autem. Jestem szczęśliwa, że tak się stało :)

2. Miałam trzech pilotów - Daruś - właściciel autka, Maciuś - Mąż Mój - Pierwszy Najlepszy, i Piotruś - na rajdach - pilot Darusia:) Dziś mój - Pierwszy! Najważniejszy i tylko jego planuję słuchać.
3. Parę dni wcześniej zgłosił się do mnie Adam z Terenwizji - www.terenwizja.pl - i zaproponował udział w filmie, który będzie montowany po rajdzie. Szukał dwóch kobiet, które pokażą jak zdobywa się pieczątki i OSy. Oczywiście się zgodziłam :) Terenwizja kręci świetne filmy! Drugą kandydatkę miałam poznać w dniu rajdu - niespodzianka.
4. Córki nasze zostają z Żoną D.  - cudowną kobietą, która też by pojeździła, bo kilka rajdów wspólnie zrobiłyśmy, ale przez jakiś czas nie może:) Nadrobimy zaległości! Obiecuję :)

Rajd zaczął się już w piątek wieczorem kiedy to zawitała rodzinka Gąsiorków (D. + Żona M.). Mieliśmy szybko pójść spać bo:
1. Trzeba rano wstać! - ZONK - położyliśmy się ok. 1wszej.
2. Nie pijemy dzisiaj nic bo będzie ciężko biegać! no... może po jednym... - ZONK - ja nie piłam nic, ale MM-PN i D. wlali w siebie cale 0,75 - i nie był to sok malinowy :]
3. Przejedźmy się Ziółkiem jeszcze dziś - no.... ten punkt się udał, bo szczerze mówiąc widziałam auto pierwszy raz nie mówiąc o jeździe nim. Przejażdżka była krótka, ale treściwa - wajchologia - udawałam przed sobą, że opanowana:] dowiedziałam się gdzie włączam blokady i wyciągarki oraz gdzie jest wajcha PTO - tyle wystarczy! Jak na moje potrzeby :)

Wstaliśmy przed 6tą - całkiem rozsądna pora bo i rajd blisko - Tor Słomczyn. Piotruś (1wszy Pilot) już wystartował z Ciechanowa. Ruszyliśmy - prowadzę ja - co by wczuć się w auto - sądząc po "chuchu alkoholowym" to nie jedyny powód dla którego ja jestem kierowcą. Już wiedziałam, że moi dwaj piloci pierwsze próby przeżyją strasznie ciężko... i mogą wypluć płuca:)
Baza - jeszcze cicho - my zawsze jedni z pierwszych (nazwisko zobowiązuje).
Zjeżdżają się Kobiety :) W końcu nasz dzień! Znajome i nieznajome twarze, wszystkie przesympatyczne i uśmiechnięte - gotowe na fantastyczną przygodę. Najbardziej utkwiła mi ekipa z Żar - jechali ponad 500 km na ten rajd... Mało tego - to był ich debiut offroadowy. Cały dzień w doskonałym humorze, świetnie się bawili pomimo kontuzji autka na drugiej lub trzeciej próbie. Nela wymiata :)))))

Baza - Marta i Grzesiek - znakomity TEAM organizatorski. Kilka słów o roadbookach oraz zasadach rywalizacji.

Poznałam Anię - drugą dzisiejszą "aktorkę" Terenwizji :) Przesympatyczna dziewczyna  z Raszyna, która jechała ze swoim mężem lub chłopakiem - nie wiem:/ To był ich drugi rajd w życiu - jej pierwszy za kierownicą. Naprawdę była baaardzo dzielna. :)

Pierwszy OS na czas z pieczątkami do zdobycia: 
Dość wymagający, wyboisty, trochę wody i tzw. hopki - pieczątki ładnie schowane i podjazd do nich wcale nie łatwy - udało się dość szybko bo w niecałe 6 minut. To bardzo dobry czas patrząc na tablicę wyników.
Drugi OS na czas z pieczątkami - dłuższy, wyboisty, błotnisty i piaszczysty :) 
Szło nam pięknie - szybko... ale czas straciliśmy gdy przed nami zakopała się jedna ekipa, która zablokowała drogę. Tutaj "nawalił" sędzia, bo nie powinien nas wpuszczać na odcinek skoro poprzednia załoga nie wróciła... Trudno - pozamiatane. Czas średni - 22 minuty z czego pewnie z 10 min czekania i wyrzucania z siebie bardzo brzydkich słów. Czas oczekiwania umilał nam dron :) 




Trzeci OS na czas z pieczątkami: 
Podjechaliśmy - wszyscy stoją - korek jak sto pięćdziesiąt... Patrol (znajomy Patrol Rafała - pozytywnego Gościa:)) stracił sprzęgło i zablokował całą trasę. Szybka decyzja - jedziemy na kolejny OS - wrócimy tu później. I wróciliśmy po zaliczeniu 4go. I tu rozegrała się rzeź.... Jedna pieczątka okazała się być bardzo trudna, a jedna dziura z błotem tak nas zaklopsowała, że OS mieliśmy z czasem 25 min - słabo jak dziad... ale zabawa była. ;) Zwłaszcza dobrze bawił się MM-PN gdy szukał trap zakopanych głęboko w błocie... Nawet słyszał od "kibiców" - zostaw! nie znajdziesz! daj spokój! A jednak:) udało się:) 



Czwarty OS - bez pieczątek na czas. 
Stromo... bardzo stromo i ciasno. I dużo piachu, wszak to żwirownia. Czas w miarę dobry - OS ukończony sprawnie. 







Piąty OS - tylko czasówka, zapieprzanie do odcinki:) 
Są takie OSy na rajdach gdzie nie potrzeba blokad, wyciągarek, a nawet reduktora. Podjeżdżasz i grzejesz ile wlezie. Trzeba się skupić, bo to slalom i z ziemi wystają konary i pnie drzew, ale jest to do szybkiego pokonania mając u swego boku profesjonalnego pilota - opanowanego, który nie strzępi języka po byle co. Razem z Piotrusiem załatwiliśmy ten OS migusiem i z dobrym czasem. Na tamten moment 3cim na wszystkie załogi. 


Szósty OS - ostatni - blisko bazy - typowy slalom i hopki. 
Fajny! Fruwaliśmy - Samuraje potrafią latać.. SŁOWO!!! Czas 2:05. 

Są póki co dwie videorelacje z KnT: 



i zwiastun - moim zdaniem mega świetny :) z Terenwizji: 


Ja czekam na tę ostateczną, zmontowaną przez ekipę Terenwizji - relację. 

Co do samego rajdu - jestem bardzo zadowolona. Wyjeździłam się:) Bawiłam się wspaniale. Jedna rzecz, która nie do końca mi się podobała to naliczanie punktów karnych za brak zrobienia OSu. Karą było tylko 10 minut. Część załóg - tych, które zrobiły komplet - miały czasy powyżej 10 min. Ale miały wszystkie pieczątki i zrobione próby. Patrząc z boku - jeśli chcielibyśmy za wszelką cenę wygrać - to wystarczyło powiedzieć, że danej próby nie zrobiliśmy. My - i mam nadzieję, że wszyscy inni też - graliśmy do końca Fair Play. Organizatorzy na pewno wyciągną wnioski i za rok kary będą większe. :) 

Tak czy inaczej - Babski RAJD to naprawdę CZAD i MOC! :) 

a tu wyniki. 
Nasza załoga - nr 18 - miejsce 7:) 














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz