sobota, 21 maja 2016

Dzieci spragnione błota...po kolana, po pachy, po szyje. Lajtowy Puchar w Miedzeszynie

Zbliżał się Dzień Dziecka.
2 tygodnie wcześniej pytam nieśmiało swoje Damy Dworu:
- A gdybyśmy tak w ramach prezentu zabrali Was na rajd, na cały dzień?  Tylko ostrzegam. Wstajemy o 6 rano, żadnego marudzenia, żadnych fochów przy śniadaniu :)
Odpowiedzi nie spodziewałam się innej niż zastałam :D Było 3 razy SZ: szał, szok, szaleństwo! I główne pytanie Leny (9 lat):
- A dokąd mamo będzie sięgać nam błoto? Do szyi? Do pępka? Do kolan?
I Nadziejki (4 lata):
- Ja nie lubię błota, ja nie chcę po błocie, ja chce piasek :) Będzie piasek?


No i był! Było wszystko! Było błotko, piasek, woda i słońce i cudownie spędzony, przedwczesny Dzień Dziecka.  Ale od początku...
Tydzień wcześniej Lena wspomniała, iż jej przyjaciółka z klasy stwierdziła, że Lena jest „farciarką”, że jedzie na rajd. Pomyślałyśmy, że w sumie w Patrolu mamy jedno wolne miejsce stąd Matylda – bo to o niej mowa – została drugą „farciarką” :)
Moje dzieci to śpiochy, ale hasło: Wstajemy! Szykujemy się na rajd! – zadziałało błyskawicznie.
Śniadanie – bez jęczenia :) Zjedzone!
Ruszamy po Matyldę. Ona też już gotowa. Czeka przy bramie z bananem na twarzy :D
Miedzeszyn jest kawałek drogi z Ursusa. Po pół godz. z tyłu słychać głosy niczym w Shreku – Daleko jeszcze? Daleko jeszcze? Kiedy dojedziemy?
Dojechaliśmy – piękna pogoda, ponad 100 aut terenowych, mnóstwo świetnych ludzi i cała masa dzieci. Tu wielkie podziękowanie dla Organizatorów (Off-Road Piaseczno czyli Mieszko i ekipa) za świetne kamizelki odblaskowe, dzięki którym NASZE dzieci (bo tego dnia wszystkie były nasze:)) były super widoczne! Rewelacja!


Offroadzimy.pl zostało też partnerem rajdu i zafundowaliśmy nagrody w postaci kilkudziesięciu kubków, które prezentowały się tak:
Mamy nadzieję, że Ci którzy je dostali - są zadowoleni i chętnie używają :) 

Ale dalej.

Do odprawy dziewczynki biegały po całym terenie, przeszczęśliwe. Postanowiliśmy, że jedziemy i wspieramy zaprzyjaźnioną ekipę – Daruś (tym razem jako pilot) i Piotruś (tym razem jako kierowca) z Ciechanowa :)



Pierwszy odcinek jaki wybrali, to niepozorny lasek z niepozornym błotkiem, które na starcie zatrzymało wiele załóg:) Wydawało się delikatnie - skończyło się na uruchomieniu wyciągarek, a nawet wyciąganiu tych "wklejonych" i oczekujących na pomoc:) Dziewczynki miały ubaw - z jednej strony już małe błotko, z drugiej strony pokrzywy po pępek. Jakież były zdziwione gdy okazało się, że TE LEŚNE POKRZYWY parzą również przez spodnie :) 



Na kolejnym odcinku było jeszcze lepiej - tu załogi biorące udział w rajdzie - spędziły po minimum 1 godz. w błocie. Ci którzy zdołali się wyczołgać - wyglądali mniej więcej tak: 

My w tym czasie zajęłyśmy się drugim śniadaniem :D 

Kolejny OS uważam, że był najlepszy ze wszystkich! Niespodziewany, niepozorny a tymczasem mnóstwo aut miało tu awarie w postaci buchającej pary spod maski :) Wszystko to za sprawą plaży nad Wisłą k. Kozienic. Piasek, który wciągał niczym ruchome piaski! Brak drzew gdzie można by podpiąć wyciągarkę. Jedyna opcja zaliczenia pieczątek to pomoc innej załogi. My bawiliśmy się tu cudownie! Prawie jak nad Bałtykiem - z tą różnicą, że u nas było gorąco i nikt nie stawiał parawanów :D 














Gdy ruszyliśmy dalej i okazało się, że musimy przejechać przez rzekę, był pisk i wrzask - ale przejechaliśmy. Mamy to nawet uwiecznione: 

To był najbardziej widowiskowy OS całego rajdu. Dlaczego?  
Dlatego, że tańczyły tu Zmotki! Nie ma co się oszukiwać... One robią robotę! One wykonują zadania bez skazy! One jadą w wodzie po szyję! One cieszą oko widzów! I przy tym - One są po prostu piękne, drapieżne, jak dzikie koty! Ten OS miał najwięcej fanów. To był też ten moment w ciągu całego, dzisiejszego dnia, kiedy żałowałam, że nie ma tu Złomka i że nie bierzemy udziału w rywalizacji. Zostaliśmy tu dłużej, bo sercem byliśmy najbliżej klasy PROTO (czyli Zmoty). Dla mnie było to piękne zakończenie dnia. 










Dziewczynki były już padnięte. Uznaliśmy, że wracamy do domu, że jak na pierwszy raz to 7h rajdu młodzikom wystarczy :) 
Wracały w dość nietypowy sposób...


Po powrocie do domu pierwsze pytanie: 
KIEDY JEDZIEMY ZNOWU????? 

Także było dobrze:D 



Jeśli podoba Ci się nasz blog - polub nas na facebook:
https://www.facebook.com/offroadzimy

 
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz