niedziela, 9 października 2016

XII Bałtowskie Bezdroża - co takiego magicznego jest w tej imprezie?

Od kiedy bawimy się w Off-Road - zawsze słyszeliśmy - jedź na Bałtów! Zobaczysz co to prawdziwy rajd przeprawowy!
Od kiedy zobaczyłam filmy na YT z poprzednich edycji - marzyłam żeby tam pojechać.
Od kiedy wiedziałam, że w tym roku tam pojadę - nie mogłam się doczekać! Nie mogłam się doczekać JAK DZIAD!

Nie zawiodłam się! I absolutnie się pod tym podpisuję - JEDŹ NA BAŁTÓW!!!
Zobaczysz wszystko... i pamiętaj...co zobaczysz - tego nie da się już "od-zobaczyć". :)


180 załóg, 4 klasy, 150 osób pracowało przy organizacji tego wydarzenia. Prolog, potem morderczy etap nocny i piękne widowisko - równie trudne jak nocka - w sobotę. Niedziela - wyniki :)


Paweł, nasz offroadowy koleżka z Patrola, auta, które wszyscy znają, uznał, że w Bałtowie startuje w klasie Turystyk. Maciej, zwany przez Pawła "Strusiem", został mianowany na pilota tejże przygody :) Pojechali już w czwartek.

Wersja dla mnie:
- Wiesz kochanie... od 7:00 rejestracja... będziemy zmęczeni... musimy jechać już w czwartek o 14:00 (Zaznaczam, że do Bałtowa z Warszawy jest 160 km - nie jest to koniec świata i nie jedzie się tam 10 godz. :D)
Cudem udało mi się przekonać, że może o 16:00 mogliby wyjechać, bo trzeba dziewczynki pozbierać ze szkoły i przedszkola.

Wersja prawdziwa:

Mój, zdaje się, stosowny komentarz do wersji prawdziwej:
W piątek rano ok 9:00 startuję na Bałtów i ja! Pogoda wymarzona. Słońce wali po oczach niczym zęby jurorów w Top Model. Cały tydzień lało więc to niespodzianka:) Super! Dojeżdżam ok 11:00 na bazę. Od razu gęba mi się śmieje, a serce bije szybciej. Atmosfera fantastyczna! Sporo znajomych twarzy. Zdziwienie dlaczego nie jedziemy razem :) Królowie polskiej przeprawy, których nigdy nie widziałam na żywo w akcji, chociaż zawsze chciałam:)

Mąż Mój - Pierwszy Najlepszy w formie - średniej :) Sam wie, że ciężko będzie biegać:) Paweł - podjarany jak nigdy!

A ja... co ja tu robię? A robię... Robię tym razem za nagrywającego - jakiś czas temu Adam z Terenwizji zaproponował, że mogłabym jechać z ich ekipą i ponagrywać co nie co:) No wcale się nie zastanawiałam... Ani minuty! Jest nas kilka osób. Roni i Bartek jak zwykle z pomysłem co najmniej mistrzowskim. 2 dni przed rajdem zakupili auto poniżej i postanowili wystartować w Turystyku. Co prawda nie ukończyli prologu, ale nocą pogrzebali, poklepali i w sobotę wyruszyli na podbój Bałtowskich Bezdroży. Zajęli 36 miejsce na 51 załóg w Turystyku. Następnie auto dali na licytację wieczornej imprezy - dla Fundacji Spełnionych Marzeń. Auto poszło za 3 tys. :) EXTRA!
Za rok zaskoczą nas pewnie kolejnym :) Panowie - może tym razem jakiś traktor kupcie!

Organizatorzy witają wszystkich i oficjalnie otwierają XII edycję BB:) Może parę słów o nich.
To chłopaki z nie lada polotem i wyobraźnią - patrząc na próby, które przygotowali.
To chłopaki niezwykle sprytni organizacyjnie - zdjęto jedną próbę z Extreem - moment i wszyscy bez żadnego zamieszania o tym wiedzieli, sędziowie na innych miejscach, super czytelna informacja na trasie. Mistrzostwo.
To chłopaki, którzy stworzyli największe i najpiękniejsze widowisko OFFROADowe roku! Pracowało przy tym 150 osób.
A przy tym wszystkim... uśmiechnięci, pomocni, zadowoleni i skromni.
Gratulacje Panowie:)

Wszyscy zbierają się na Prolog, który jest w miejscowości Sudół - kilka km od Bałtowa.
Tradycją tego rajdu jest, że Prolog to WIDOWISKO!
Nagrywaliśmy w trzy osoby. Zmienialiśmy miejscówkę kilka razy, tak, aby każdy mógł złapać załogi z różnych stron kamery. Ja uparłam się, aby nagrywać klasę ADVENTURE i EXTREME w takim pięknym dołku, w którym co roku auta skaczą jak żabki. Okazało się, że w tej edycji była tylko jedna, jedyna rolka - złapana przeze mnie na kamerze. Trzeba było czekać do ostatniej czwórki aby zobaczyć cztery koła w górze. :) Zmarznięta na kość - wszak nagrałam ponad 50 przejazdów tym dołem - dostałam nagrodę. Od razu zrobiło się gorąco...

 Dużo trudniejszy okazał się odcinek - tzw. plastry miodu (nowość na Prologu). Tutaj działy się sceny dantejskie:)

Mąż Mój - Pierwszy Najlepszy wraz z Pawłem jechali w drugiej lub trzeciej czwórce. Dali popis jakich mało. Patrol latał w powietrzu :) Chyba bardzo zależało im na wygranej :D Ostatecznie dojechali jako drudzy z tej czwórki w towarzystwie gromkich braw za "polot". Ja jeszcze z pół godziny od ich mety nie mogłam dojść do siebie. Serce mało mi nie wyskoczyło. Jednak wolę jak MM-PN prowadzi auto, a szybkościówek w wydaniu tych dwóch wariatów najnormalniej w świecie się obawiam :D a nawet boję... a nawet diabelnie boję!

Po pięknym Prologu, który trwał dobrych kilka godzin - micha i gorąca herba:) Czas szykować się na etap nocny. Latarki czołowe, ciepłe ubrania (bo noc zimna - 4 st.) i wygodne buty. Jedziemy na OS Skarbka - wąwóz dla klasy Extreme. Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam... Piękny pierwszy przejazd Waldka i Krzyśka z Ozimek Motorsport. Spokojnie acz najtrudniej, bo chłopaki wytyczali trasę, łamali gałązki dla pozostałych. Świetna ekipa - bardzo im kibicowałam całe 2 dni. Pilot - jak pająk biegał po górach z liną. Następni wjeżdżający chyba czuli oddech konkurencji na plecach, bo było szaleństwo. Rolka za rolką, i to nocą, gdzie słaba widoczność i zmęczenie daje o sobie znać. Ja pomimo ciemności, stromych gór, gałęzi, kamieni i innych skał - biegałam jak poparzona. Chciałam zobaczyć wszystkie załogi w tej nocnej rozgrywce. Było mi gorąco, było strasznie miejscami, a na końcu załogi zjeżdżały do rzeki i 300 m rzeką do kolejnego OSu.





Etap nocny zakończył się awarią wielu aut w najwyższych klasach - był to skutek dachowania oraz nocnej przeprawy przez bagno-rzeczkę. Faworyci - Kowal Extreme - nie brali udziału w etapie dziennym, ale za to wspierali wszystkie załogi z poziomu kibica :) Ci którzy przetrwali nockę - po powrocie do bazy do wczesnych godzin porannych starali się uporać z awariami, aby na 8:00 być gotowym do startu i kolejnej mordęgi.

Sobota - od rana mżawka - pogoda byle jaka - ale nikomu to nie przeszkadza. Dzielimy się z Terenwizją "terenem" na cały dzień. Ja znowu upieram się na EXTREME. Sercem najbliżej mi do tej klasy :) Muszę znaleźć załogę, która weźmie sobie bagaż w postaci MOJEJ OSOBY na cały dzień. :) Okazuje się, że Karol Lenkiewicz - zwany "Młodym Ignacem" :) ma ze sobą ekipę w pięknym Jeepie. Kasia - żona Mariusza - który jest pilotem Karola - jeździ za nimi cały dzień. Pakuje się do niej i jestem na bieżąco. Świetnie mija nam dzień - chociaż Kasia bardzo martwi się o swoją załogę.
Pierwsza próba - tzw. Rozgrzewka - rozgrzała wszystkich do czerwoności. Podjazdy, strome zjazdy, wręcz skalne kanałki - to próba pilotów i wyciągarek. Ci którzy zastanawiali się czy zapiąć asekurację - w sekundzie lądowali na dachu. Było tak potwornie stromo, że dla widzów to próby niczym samobójcze.






Największym widowiskiem okazała się próba nazwana "Kanałem Mistrzów". To tu był słynny już NUR MASZKA TEAM. Bardzo długi odcinek pokryty zieloną rzęską, spod której nic nie widać. A niespodzianek pod wodą - cała masa:) To również pokazowy OS dla pilotów. To oni zapierdzielają tu z liną i wytyczają trasę. To oni potykają się w przemokniętych piankach o konary, korzenie i muł na dnie. Udało mi się nagrać ten moment gdy Maszka nurkuje, aby podłączyć wyciągarkę. Jest ewidentnie gwiazdą tegorocznej edycji - od razu przepraszam za moje słownictwo podczas nagrania... Cisnęło się tylko jedno na język: JA PIERD...! Nie udało mi się powstrzymać słów :P







 Karol i Maniuś w akcji. Pięknie pokonany odcinek. Świetny, zgrany TEAM. Poniżej moment, gdy MASZKA TEAM zaczęła zanurzać się w głębinach. Zanim kolejna załoga ich wyciągnęła - minęło sporo czasu. Całość sytuacji najlepiej chyba oddaje ten obrazek:

 Tak to wyglądało na żywo:





Wydawało się, że to już hardcore - ta rzeczka:) Dalszy OS to ZAMULONE JEZIORO a na nim pętla. Tutaj Piloci dostali takie cięgi, że co niektórzy omal nie wymiotowali z wycieńczenia. Niby jezioro a wszyscy byli w błocie i mule od stóp do głów. Auta - nie do poznania. 











 Ostatnia sobotnia próba to dla Extreme tzw. "Góra Małysza". Byli tacy co wjeżdżali do góry bez wyciągarki, na kołach. Byli też tacy, którzy na masce wieźli Pilota na samą górę (MISIO) :) A byli też tacy, którzy grzali swoje zabłocone tyłki przy ognisku - aż para leciała - i czekali spokojnie na swoją kolejkę. Próba musiała robić wrażenie bo skoro Ignacy Lenkiewicz (Stary Ignac), który zapiernicza przepięknym gratem, po zjeździe powiedział: Strasznie tam jest! Ściana 90 stopni i ze 4 m w dół, to musiało być strasznie. Przemek i Ignacy raczej nie boją się niczego co związane z Extreme :D
Około 18tej wszyscy zaczęli zbierać się na bazę. To był koniec :) Teraz już imprezka i oczekiwanie na wyniki w niedzielę rano.
Kamera zdana Terenwizji - sporo materiału - mam nadzieję, że Adam chociaż część wmontuje:)
Nade mną jeszcze wisiał nocny powrót do Warszawy. Byłam wykończona, głodna, brudna, padnięta ale szczęśliwa. Szybki prysznic, pakowanie, tatarek z wołowinki, podwójne espresso i do domku. W Warszawie byłam po 22giej. W pierwszej kolejności musiałam zdać relację Lenie - starszej córce:) Ona zawsze wyczekuje zdjęć, filmów i opowieści. Po cichu liczę na to, że chociaż jedna z naszych dziewczyn zakocha się w offroadzie tak jak my <3
I jeszcze Mąż Mój - Pierwszy Najlepszy i Paweł. Okazuje się, że w Turystyku też było gorąco. Patrol, którym latali na Prologu po nocce i sobocie wyglądał tak:



Zostali do niedzieli. Na wynikach okazało się, że ich trud i poświęcenie zostało docenione:) Organizatorzy wyróżnili tę załogę jako ZŁOTE KRETY :) Podobno ryli jak krety, podobno nie było w 12 edycjach takich dziur w Turystyku jakie zrobili oni. Podobno po tych Wariatach nie dało się już wjechać po pieczątkę.
Szczerze??? Nie jestem zupełnie zdziwiona jak znam ich obu :D

Jak określić jednym słowem rajd Bałtowskie Bezdroża? Bo takie pytanie dostawali ode mnie wszyscy przed kamerą - jak dla mnie to słowo to WIDOWISKO. 
Uważam, że jednak królami tej imprezy są piloci tych zmot i gratów. 
A co jest w niej magicznego? Wszystko! Atmosfera, próby, ludzie, auta i zacięta rywalizacja! 

Oby Fair Play :) 

Cieszę się, że mogłam poczuć to wszystko. 

Jeśli podoba Ci się nasz blog - polub nas na facebook:
https://www.facebook.com/offroadzimy








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz